Zimowy weekend w Bieszczadach

Ponieważ zima jak na razie omija Lublin, a jednak zima bez zasp śnieżnych się nie liczy, postanowiliśmy jej poszukać. Tak się składa, że sporo śniegu znaleźliśmy całkiem niedaleko, bo w Bieszczadach. Zapraszam na kilka kadrów, mam nadzieję, że namówię Was na zimowy weekend w Bieszczadach.

Weekend idealny

Zupełnie spontanicznie postanowiliśmy wybrać się na krótką wycieczkę, żeby trochę odpocząć od pracy, miasta, hałasu i sąsiadów, a właściwie to od ludzi. Marzył mi się weekend na zupełnym pustkowiu, z dala od cywilizacji, tylko my, kominek i psy 🙂 Ewentualnie z zakłócaczy w grę wchodziło nocne wycie wilków. Miejsce wybrałam szybko, mamy w końcu zimę, więc w Bieszczadach na pewno będzie śnieg, do tego nie trzeba będzie jechać 8 godzin w jedną stronę. Znalazłam idealną chatę, na zupełnym pustkowiu, z dala od cywilizacji, ale za to z przepięknym widokiem z tarasu. Właścicielka zapewniała, że jedyne towarzystwo to wilki, co w sumie dla mnie jest jak najbardziej ok, pod warunkiem, że nie zjedzą moich psów. Czekałam na ten wyjazd jak nigdy, potrzebowałam takiego odpoczynku, wyciszenia, chwili spokoju.

Ehh te plany

Moje plany zweryfikował telefon w przeddzień wyjazdu, okazało się, że właścicielka mojego idealnego domku na pustkowiu miała wypadek i nie będzie mogła nas przyjąć, ponieważ aktualnie przebywa w szpitalu. Na szczęście rezerwowałam nocleg przez portal, który znalazł nam nocleg zastępczy, oddalony od naszego domku o kilkaset metrów. No dobra, skoro to właściwie to samo miejsce, apartament wyglądał fajnie, kominek był, piękne widoki też, to biorę! Nikt mi niestety nie powiedział, że w domku jest oprócz naszego apartamentu jest kilka innych, a w każdym z nich rodziny z dziećmi, a ściany bardzo cienkie. Na szczęście Ala, Zuzia i Krzyś, chodzili spać o 21 więc chociaż wieczory spędziliśmy w ciszy i spokoju 🙂

Berezka koło Polańczyka

Bardzo polecam tą lokalizację, właśnie ze względu na piękne widoki i ciszę jaka tam panuje (no chyba, że macie sąsiadów z gromadką dzieci :)) Miejscowość położona jest na górce i tam też znajduje się większość domków i apartamentów do wynajęcia. Miejsce idealne do pieszych wędrówek i wszelkich aktywności zimowych. W Polańczyku można wypożyczyć narty biegowe, czy skutery śnieżne. Więc jeśli macie ochotę na aktywne spędzenie wolnego czasu, to też będziecie zadowoleni. My postawiliśmy na spacery i podziwianie pięknych widoków, do tego ostatniego zabrakło mi jedynie słońca, przy lepszej widoczności byłoby jeszcze piękniej.

Zapora w Solinie

O tej porze roku spacer po zaporze jest niesamowity! Bardzo mało ludzi, a przy lekkiej mgle widoki jak z norweskiego horroru. Bardzo tajemniczo i wręcz magicznie. Nawet nie spodziewałam się, że będzie tak ładnie. Może dlatego, że to miejsce zawsze kojarzyło mi się z tłokiem i tandetnymi straganami. Teraz zupełnie zmieniłam zdanie i każdemu polecam spacer po zaporze właśnie w zimie.

Najbardziej z całego wyjazdu ucieszył mnie śnieg. Jestem zmarzluchem i zdecydowanie wolę się wygrzewać na słońcu, jednak zima bez śniegu to nie zima i strasznie się cieszę, że chociaż przez weekend nacieszyłam się białym puchem i zaspami. Chociaż rzeczywistość nie pokryła się z moimi oczekiwaniami, to pomimo wszystko wypoczęłam, co nie zmienia faktu, że już mam ochotę na kolejny wyjazd. Może tym razem uda się znaleźć jakieś odludzie. Polecam Wam bardzo taki zimowy weekend w Bieszczadach, piękne widoki gwarantowane, a to najważniejsze.

 

Tags: Berezka koło Polańczyka, bieszczady zimą, weekend w Bieszczadach, zapora w Solinie zimą, zimowwy weekend w bieszczadach

Related Posts

Previous Post Next Post

Comments

    • Ula
    • 24 lutego 2018
    Odpowiedz

    Cudowne widoki + brak tłumu to zdecydowanie moje klimaty. Udało się zobaczyć wilki? 🙂

      • miscatalina
      • 24 lutego 2018
      Odpowiedz

      No niestety wilków nie widziałam, a nawet nie słyszałam 🙂 Może następnym razem, bo coś czuję, że będę częstym gościem w tych rejonach 🙂

  1. Uwielbiam Bieszczady, ale chyba jednak wolę je latem. W takich warunkach byłoby mi po prostu za zimno, nie jestem przyzwyczajona 😉

      • miscatalina
      • 24 lutego 2018
      Odpowiedz

      Dałabyś radę 🙂 Nie było wcale tak zimno, raczej powiedziałabym że rześko 😉

  2. Odpowiedz

    Bieszczady zimą, to moje marzenie od lat. Niestety z Łodzi to kawał drogi, a zimy byle jakie, więc odkładam co roku marzenie na później…

      • miscatalina
      • 24 lutego 2018
      Odpowiedz

      U nas w Lublinie też śniegu nie było, a tam tak w sam raz, nie za dużo nie za mało, zaspy po kolana 🙂 Więc bardzo polecam, jest tak spokojnie i cicho <3

  3. Odpowiedz

    Widoki piękne, zima jak z bajki 🙂

      • miscatalina
      • 27 lutego 2018
      Odpowiedz

      Prawda! <3

  4. Odpowiedz

    Muszę kiedyś wybrać się w Bieszczady na skitury. To będzie to! 😉

      • miscatalina
      • 27 lutego 2018
      Odpowiedz

      Polecam bardzo! Bieszczady o każdej porze roku są magiczne, jednak zimą chyba najpiękniejsze <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

39 shares

Social Profiles